Pytania o książki, także do nauki języków obcych

Jest taka pozycja w Encyklopedii Powszechnej, która nazywa się: „Najbardziej znane dzieła literatury światowej” i zawiera tabelkę z pozycjami, jakie czytelnicy podobno znają na wylot. Nie mam pojęcia, kto przygotowywał taką pozycję, ale bez dopisania do tego tytułu frazy: „na przełomie dziejów”, nie ma ona odzwierciedlenia w rzeczywistości, ponieważ o wielu pozycjach nikt nigdy nie słyszał ani nie usłyszy. Tu rodzi się pytanie: czy książki ranking w ogóle powinny posiadać i czy ma on jakikolwiek sens oraz, czy nie krzywdzi autorów lubianych przez czytelników, a nietrawionych przez krytykę? Otóż niestety, ale tak to się właśnie z owymi rankingami dzieje. Jeden jest dla krytyków, drugi dla czytelników i rzadko oba są zbieżne. Co jednak w tym wszystkim znamienne, to w tym wypadku iście komicznym jest fakt, że pozycje przez krytyków nieuznawane, a kochane przez czytelników, po latach zostają przez tych pierwszych docenione. Kto więc ma rację?
Czytelnik i nie ma dwóch zdań. Książki są dla ludzi i nawet jeżeli nie zawierają w sobie filozoficznych mądrości życiowych, wystarczy, że bawią i niosą chwile radości, a już są w związku z tym wartościowe. Taki pogląd nie dotyczy jedynie pozycji do nauki, czyli podręczników.

Jeżeli ktoś pragnie się nauczyć jakiegoś języka obcego i przykładowo zadaje sobie pytanie, czy hiszpański jest trudny, to w podręczniku do niego powinna być zawarta odpowiedź, że wręcz przeciwnie i przy odrobinie samozaparcia i systematycznego do niego zaglądania, nauka jest łatwa. Dopiero i tylko wówczas taki podręcznik spełni swoje zadanie edukacyjne i takie pozycje powinny być poddawane rygorystycznej kontroli.